Przewodnik po wejściu do De La Soul

#image_title

Muzyka – 7 godzin temu

Johna Morrisona

John Morrison jest pisarzem, DJ-em i twórcą sampli z…

Przewodnik po wejściu do De La Soul

Do Knaepsa

Ten przewodnik po albumach De La Soul pomoże Ci zapoznać się z klasycznym katalogiem grupy i nie tylko, zanim ich muzyka w końcu trafi do streamingu w marcu.

W klipie zatytułowanym „De La Speaks”, który został przesłany na YouTube w 2019 roku przez archiwistę filmowego Blacka, ReelBlacka, ekipa filmowa MTV relacjonuje imprezę z okazji premiery albumu, który stał się już klasycznym debiutem De La Soul, 3 Feet High And Rising z 1989 roku. Scena w ukraińskim domu narodowym na Second Avenue w Nowym Jorku jest pełna energii, gdy tancerze wypełniają parkiet i hip-hopowi członkowie rodziny królewskiej, tacy jak DMC, Daddy O z Stetsasonic, KRS-One, Big Daddy Kane i DJ Red Alert wszyscy przestają śpiewać pochwały nadchodzącej grupy. Vernon Reid, legenda gitary i członek pionierskiego kwartetu hardrockowego Living Colour, również poświęca chwilę, by podzielić się swoimi przemyśleniami na temat De La, oferując krótkie, ale głębokie stwierdzenie, które zapowiada wpływ grupy: „Myślę, że De La Soul jest jak niektórzy z najświeższa muzyka, jaką słyszałem od dłuższego czasu i zmieni świat, jaki znamy”.

Kiedy 3 Feet High And Rising ukazało się zimą 1989 roku, album ustanowił trio Posdnous, Trugoy i Maseo – wraz z ich mentorem Prince Paul – jako całkowicie odrębny głos w muzyce rap. Podejście Pos i Trugoy jako MC różniło się od ich rówieśników, ponieważ duet eksperymentował z abstrakcyjną grą słów i dziwnie ułożonymi wzorami rymów. Muzycznie De La kołysał się kolorowym melanżem opartych na samplach bitów, a dzięki afrykańskim medalionom, kwiatom i wyblakłym butom, osobisty styl grupy wywodził się z najnowocześniejszej czarnej bohemy późnych lat 80. Wszystkie te elementy złożyły się na całkowitą estetykę, która otworzyła nowe możliwości w muzyce rap, a od czasu ich pojawienia się na scenie De La Soul zbudował jedną z najbardziej znanych dyskografii w historii gatunku.

W 2019 roku była wytwórnia De La, Tommy Boy Records, ogłosiła plany udostępnienia poprzedniego katalogu grupy na platformach streamingowych. Wypowiedzieli się publicznie w odpowiedzi na ten ruch, argumentując, że otrzymają tylko skromny procent zysków ze strumieniowania, podczas gdy większość zarobków trafiła do wytwórni. W wyniku wielkiego publicznego oburzenia rozmowy między De La Soul i Tommy Boyem zostały zerwane, a klasyczne albumy, które grupa przez lata tworzyła dla wytwórni, pozostały niedostępne do streamingu. W czerwcu 2021 roku Tommy Boy został przejęty za 100 milionów dolarów przez Reservoir Media, firmę zajmującą się wydawaniem muzyki i prawami medialnymi. Wkrótce po tym przejęciu ogłoszono, że Reservoir i De La Soul doszli do porozumienia w sprawie wprowadzenia katalogu grupy do serwisów streamingowych. Teraz, na początku 2023 roku, podano oficjalną datę wydania katalogu — 3 marca. Nareszcie pokolenie melomanów, które dorastało na tych wczesnych albumach De La, a także tych zbyt młodych, by je kupić w pierwsze miejsce, będzie miał dostęp do jednego z najważniejszych dziedzictwa w historii hip-hopu. Tak więc, aby uczcić debiut muzyki grupy w streamingu, oto elementarz, jak dostać się do De La Soul — od ich klasycznego debiutu składającego się z trzech albumów do najnowszego wydawnictwa.

The Early Years / Classic trzy albumy: 3 Feet High And Rising, De La Soul Is Dead, Buhloone Mindstate

Kiedy 3 Feet High And Rising ukazało się w 1989 roku, było jasne, że De La Soul w niczym nie przypomina ich rówieśników. Wrzucając nas prosto w dziwaczny i dziwaczny świat ich własnego projektu, album otwiera skecz, w którym inżynier studia Al Watts gra gospodarza telewizyjnego teleturnieju, podczas gdy grupa pojawia się jako obsada głupkowatych (a w przypadku Paula, niesamowicie przerażających ) zawodnicy. Dziwność skeczu zwiększa się, gdy Watts pieprzy zawodników serią coraz bardziej nietoperzowych pytań, takich jak: „Ile piór ma kurczak Perdue?” i „Ile razy batmobil złapał gumę?” Powtarzający się motyw na całym albumie, skecze 3 Feet High And Rising nie tylko zapewniają albumowi komediową ulgę, ale pomagają stworzyć tematyczną jedność, która sprawia, że ​​album jest naprawdę wciągającym doznaniem słuchowym. Słuchając 3 Feet High And Rising trzy dekady po wydaniu, jakość piosenek jest uderzająca. Funkowa i przebojowa piosenka o samoakceptacji „Me, Myself & I” była hitem, kiedy się ukazała i pozostaje ponadczasowym klasykiem. „Eye Know” to słodka i idealistyczna piosenka o miłości, podczas gdy „Buddy” to luźny i zabawny utwór posse z udziałem niektórych członków ekipy Native Tongues (cały kolektyw pojawił się w bardziej popularnym remiksie „Buddy”, który ukazał się po wydaniu albumu ). Jest też „The Magic Number”, który stał się czymś w rodzaju hitu TikTok pod koniec 2021 roku, przechodząc do 2022 roku po tym, jak nagrał ścieżkę dźwiękową do napisów końcowych do Spider-Man: No Way Home. Odpowiadając na branżowe bzdury i próby prasy, by przykleić im etykietkę „hippisów hip-hopu” pośród sukcesu 3 Feet High And Rising, De La dokonałby pierwszej wielkiej stylistycznej zmiany w swojej karierze, obejmując mocniejsze, bardziej złożone brzmienie następny album, De La Soul Is Dead.

Warto przeczytać!  Torae - 2012 - Czarne Boże Narodzenie EP

Wydany w 1991 roku De La Soul Is Dead nadal jest jednym z najlepszych albumów drugiego roku w historii rapu. Wznosząc ich humor na nowy i skandaliczny poziom, album jest „opowiadany” serią skeczy, w których grupa łobuzów (w tej roli De La) wyciąga kasetę z albumem od dzieciaka na placu zabaw. Następnie łobuzy „grają” przez album, przezabawnie narzekając i paląc każdą piosenkę. To dziwaczny i meta-wybór, którego mógł dokonać tylko De La. Klasyki takie jak „A Roller Skating Jam Named ‘Saturdays’”, „Ring Ring Ring (Hey Hey Hey)” i „Let Let Me In” są równie chwytliwe i miłe dla ucha jak wszystko na 3 Feet. Ale De La Soul Is Dead zawierało również melodie, które ujawniły chęć i zdolność grupy do radzenia sobie z mroczniejszymi tematami. W „Millie wyciągnęła pistolet na Świętego Mikołaja” Pos i Trugoy opowiadają wstrząsającą historię o młodej koleżance z klasy, która jest wykorzystywana seksualnie przez jej ojca Dylana, pedagoga szkolnego i wolontariusza Świętego Mikołaja w lokalnym Macy’s. Kiedy Pos i Trugoy wymieniają się wersetami, odkrywają kolejne warstwy historii, oferując coraz więcej rewelacji na temat przerażającej natury znęcania się nad Millie przez ojca oraz fizycznych i emocjonalnych żniw, jakie to na niej ciąży. Nawiązując do doświadczeń wielu osób, które przeżyły wykorzystywanie seksualne, gdzieś w połowie utworu, Trugoy odrzuca twierdzenia Millie, ostatecznie opowiadając się po stronie jej oprawcy, ponieważ jest on lubiany i szanowany w społeczności: „Dziecko, masz najlepsze popy, jakie można mieć. Dylan jest fajny. Super biodro. Powinieneś się cieszyć.

Gdy piosenka dochodzi do przerażającego punktu kulminacyjnego, Millie bierze broń i udaje się do domu towarowego. Następnie Pos podejmuje tę historię, żywo opisując scenę, w której Millie „unosi się jak zombie”, gotowa raz na zawsze stawić czoła oprawcy. Pośród chaosu i zamieszania Dylan błaga o życie, zanim Millie go zastrzeli, a Pos bezceremonialnie stwierdza, że ​​„z szybkością to koniec”, w którym to momencie rytm ustaje i piosenka się urywa. Jako słuchacze pozostawiamy mieszane uczucia. Fakt, że Millie się zemściła, jest usprawiedliwiony, ale kończąc sprawy tak nagle, wisimy na wietrze, nigdy nie wiedząc, co się stało z Millie ani czy kiedykolwiek została ukarana za zabicie ojca. Bardziej niż cokolwiek, co De La Soul zrobił do tej pory, „Millie” pokazał rosnącą zdolność grupy do wyczarowywania i zarządzania złożonymi emocjami. Ta umiejętność przydałaby się im dobrze na ich następnym albumie, Buhloone Mindstate, na którym De La Soul zmagałby się z cynizmem, autorefleksją i wrażliwością.

Kiedy Buhloone Mindstate został wydany w 1993 roku, krajobraz hip-hopu był zasadniczo inny niż w czasach 3 Feet High And Rising. Bez względu na to, gdzie się skręcisz, hip-hop w 1993 roku był ostrzejszy – aw niektórych przypadkach karykaturalnie hardcore – i De La Soul odpowiedział albumem, który był złożony i wielowarstwowy muzycznie, ale lirycznie dojrzały i dyskretny. Pod wieloma względami Buhloone Mindstate zapoczątkowało trio wychodzące spod ścisłej opieki księcia Paula. W wywiadzie dla podcastu Open Mike’a Eagle’a What Had Happened Was Prince Paul wyjaśnił, że De La korzystał z większej autonomii twórczej i przejął kontrolę nad procesem nagrywania podczas tworzenia Buhloone Mindstate.

„Przy pierwszym albumie, 3 Feet High And Rising, byłem super duperem, ponieważ całą moją intencją przy nagrywaniu którejkolwiek z tych płyt było to, żebym zaczął je od początku, a potem od tego momentu po prostu robią wszystkie inne albumy sami – powiedział Paweł. „Więc, biorąc to pod uwagę, w miarę jak albumy się pojawiały, miałem więcej rąk do roboty”.

Rezultatem jest kolekcja bogatych, przesiąkniętych jazzem utworów, które łączą wprawne samplowanie (zręczna interakcja między absolwentami Motown, Michaelem Jacksonem i Smokey Robinsonem w „Breakadawn”) oraz instrumentacją na żywo („Patti Dooke”). Do czasu, gdy De La kręcił Buhloone Mindstate, hip-hop w dużej mierze odszedł od niemal obsesyjnego przeglądania obszernego katalogu Jamesa Browna. Ale grupa próbowała uchwycić brzmienie Browna w sposób, o którym większość ich rówieśników by nie pomyślała, zwerbując jego perkusistę Melvina Parkera i sekcję dętą — Maceo Parkera, Freda Wesleya i Pee Wee Ellisa — do zagrania na albumie. . Bezproblemowe łączenie sampli i żywych instrumentów nie jest łatwe, ale De La robi to płynnie w całym Buhloone Mindstate.

Warto przeczytać!  Malik Montana krytycznie na temat najważniejszych kulturowych wydarzeń — oberwało się Popkillerom i nie tylko!

Tekstowo Posdnous i Trugoy udoskonalili styl rymów, którego byli pionierami w 3 Feet High And Rising. Sposób, w jaki bawią się językiem w całym Buhloone Mindstate, jest abstrakcyjny i wyspiarski, z okazjonalnymi wybuchami krystalicznej klarowności. Chęć duetu do rozkoszowania się tą abstrakcją najlepiej słychać w „Ego Trippin’ (Part Two)” z udziałem Shortie No Mass. W hipnotycznej wersji „Harlem Hendoo” Ala Hirta Pos zdaje się podsumowywać — i emitować swoje frustracje związane z — jego miejscem w przemyśle muzycznym. Wszystko to ma formę żywego, strumieniowego wersetu świadomości, zakończonego bezpośrednią groźbą skierowaną do tych, którzy nie traktują go poważnie.

Ale sercem i duchowym centrum Stanu Umysłu Buhloone jest „Jestem, Jestem”. W swoich wierszach Pos i Trugoy poruszają temat historii rodziny, ubóstwa, ojcostwa, konfliktów w ekipie Native Tongues, samorealizacji i nie tylko. Dzięki bujnej aranżacji rogu i słodko-gorzkiemu głównemu fortepianowi, muzyka idealnie pasuje do intymności tekstu, a piosenka daje słuchaczom wgląd w bogatą emocjonalność, którą grupa będzie eksplorować w przyszłych wydawnictwach. Warto również zauważyć, że przed wydaniem Buhloone Mindstate De La udostępnił promocyjną EP-kę zawierającą sześć utworów, zatytułowaną Clear Lake Auditorium, która zawierała cztery utwory Buhloone („I Am I Be”, „In The Woods”, „ Patti Dooke” i „I Be Blowin’”) oraz dwa utwory spoza albumu („Sh.Fe.Mcs” z udziałem A Tribe Called Quest oraz „Stix & Stonz” z udziałem LA Sunshine of the Treacherous Three, Superstar, Grandmaster Caz , Tito z Nieustraszonej Czwórki i Prince Whipper Whip). EP jest uważana za jedno z najrzadszych wydawnictw De La do tej pory, a grupa wydała tylko 500 kopii projektu.

Stawka jest wysoka

Latem 1996 roku krajobraz muzyki rap zmienił się dramatycznie od czasu wydania Buhloone Mindstate . Gdy mainstreamowy rap nadal zyskiwał na znaczeniu komercyjnym, głośna i pełna pasji mniejszość hip-hopowych głów odrzuciła błyszczącą, popową estetykę popularnych występów rapowych. Pod wieloma względami schizma, która powstała w tej epoce, nadal wpływa na dzisiejszą kulturę, a De La wziąłby całą swoją frustrację stanem hip-hopu i przelał ją na Stakes Is High, album, który jest obecnie uznawany za punkt kulminacyjny w karierze zespołu. Pomimo tego, że jest to pierwszy album, który De La Soul nagrał bez Prince’a Paula, Stakes Is High bierze stronę z poradnika swojego mentora i rozpoczyna się skeczem, który nadaje ton płycie. Pierwsze 30 sekund „Intro” zespołu Stakes Is High to kolaż dźwiękowy osób opowiadających historię pierwszego razu, gdy usłyszały „Criminal Minded” Boogie Down Productions. Podczas marzycielskiego utworu instrumentalnego słyszymy o gościu, który po raz pierwszy usłyszał tę piosenkę na imprezie, innym pijącym 40-tkę ze swoimi czarnuchami na Lower East Side i małej dziewczynce, która zabawia się ze swoją przyjaciółką przed kościołem. Cel rozpoczęcia gry Stakes Is High w ten sposób jest wieloraki. To nie tylko wspomnienie klasycznego hymnu KRS-One, ale także mówi o poczuciu nostalgii, jakie wielu rówieśników grupy odczuwało za rap, na którym dorastali. Otwierając swój najnowszy album medytacją nad najważniejszym wydarzeniem z przeszłości gatunku, De La Soul odrzucił przelotne tendencje pop-rapu z lat 90. i przypomniał słuchaczom, że są częścią szanowanego kulturowego kontinuum, które ciężko pracować na utrzymanie.

Jako grupa, De La Soul krytycznie odnosi się do przemysłu muzycznego od czasów 3 Feet High And Rising, a Stakes Is High nie jest wyjątkiem. W utworze tytułowym Trugoy celował bezpośrednio w komercyjny rap, oddając znaczący strzał w wojnie kulturowej o duszę gatunku. Z triumfalnym przewrotem sekcji dętej w „Swahililand” Ahmada Jamala i zgrabną próbką wokalu z „Mind Power” Jamesa Browna, Trugoy wyraża swoją frustrację stanem rapowej gry:

Mam dość suk trzęsących tyłkami

Mam dość gadania o blantach, dość okularów Versace

Mam dość slangu, dość gównianych rozdań nagród

Masz dość markowych ubrań

Mam dość dziwek R&B nad gównianymi utworami

Kokaina i crack, które sprowadzają choroby na Czarnych

Mam dość spuchniętych raperów z ich obrzydliwymi rapami

Klapsy gat, powodujące upadek całego chorego świata

Dla De La Soul kultura przemocy i materialnego nadmiaru celebrowana w muzyce jest odzwierciedleniem trującej kultury istniejącej w strukturze samego amerykańskiego społeczeństwa. Oba są adresowane w piosence, ponieważ oba są ze sobą powiązane. Kiedy dziś słucha się „Stakes Is High”, piosenka wydaje się zrzędliwa, zwłaszcza po 25 latach rapowych purystów wysuwających dokładnie te same argumenty przy stale malejących efektach artystycznych. Ale w tamtym czasie piosenka była istotną krytyką głównego nurtu rapu. Tematycznie „Stakes Is High” odnosi się do idei sławy, materializmu, dziedzictwa i nostalgii, jednocześnie robiąc miejsce na rozbrajające i ekscytujące momenty introspekcji. Tak jest w przypadku „The Brakes”, w którym Pos i Trugoy tworzą żywe rymowanki o dorastaniu w pełnym przemocy środowisku i transcendentnej sile muzyki rap. Podobnie jak „Dinninit”, „Long Island Degrees” i utwór tytułowy z albumu, „The Brakes” zachowuje potężną i ciekawą równowagę, która odzwierciedla ogólny ton Stakes Is High. Czasami album wydaje się uroczysty, ale jest wyczuwalny gniew i frustracja, które wpływają na jego krytykę.

Warto przeczytać!  Ab-Soul odpowiada na spekulacje, że zdyskredytował Kid Cudi na swoim albumie „Herbert”.
Art Oficjalny wywiad: Mosaic Thump i Bionix

Jako część proponowanej trylogii albumów De La Soul’s Art Official Intelligence: Mosaic Thump i Bionix zostały pierwotnie wydane w 2000 i 2001 roku. Oba albumy mówią o rosnących umiejętnościach grupy jako producentów zdolnych do wybijania mocnych bitów i mobilizowania talentów producentów i wokół nich wokaliści. Tylko w Mosaic Thump występują wszyscy, od Chaki Khana i Busta Rhymesa po Redmana i Ad Rocka z Beastie Boys, podczas gdy Dilla, Supa Dave West, Rockwilder i Mr. Khaliyl zajmują się produkcją. Bity są nowoczesne i uduchowione, z rytmicznym odbiciem, które wskazuje na undergroundowe brzmienie rapu, które dominowało na przełomie tysiącleci. Bionix kontynuuje ten styl ze zwięzłymi, chwytliwymi piosenkami i uduchowioną produkcją Keva Browna, Dave’a Westa i innych. Przez cały Bionix humor grupy pozostaje („Ghost Weed”), a pod względem muzycznym album jest pełen bogatych, opartych na samplach produkcji, takich jak „Simply”, oszałamiająca przeróbka syntezatorów Dave’a Westa z „Wonderful Christmas” Paula McCartneya i Wingsa Czas.” W pewnym sensie zarówno Mosaic Thump, jak i Bionix reprezentują koniec pewnej ery. Bionix byłby ostatnim albumem studyjnym De La w Tommy Boy, wyznaczającym początek podróży grupy jako niezależnych artystów. W różnych momentach swojej kariery, De La Soul był najbardziej wybujałą i przekraczającą granice grupą rapu, więc przejęcie sterów i wyjście poza granice machiny wytwórni płytowych było dla nich jak najbardziej sensowne.

The Grind Date, „Feel Good Inc.” i De La Soul’s Independence

The Grind Date (2004) byłby pierwszym albumem De La Soul po wydaniu Tommy’ego Boya. Bity The Grind Date, z udziałem Dilli, Jake’a One, Madliba, 9th Wonder i Dave’a Westa, są gwiezdne, a Pos i Trugoy brzmią ostro i pewnie przy mikrofonie. Album otwiera „The Future”, skoczny utwór z pociętymi samplami wokalnymi, które wyrażają utopijne przesłanie utworu. Pos wkracza w pierwszą zwrotkę, podkreślając swoje umiejętności, przypominając nam, że jako starszy mąż stanu tego gatunku, De La Soul wyróżnia się na tle innych raperów, tak bardzo, że mogą rapować u boku tak wspaniałego jak nieżyjący już MF DOOM , który pojawia się na końcu albumu „Rock Co.Kane Flow”.

Z utworami takimi jak „Much More”, „Days Of Our Lives” i utworem tytułowym, The Grind Date brzmi optymistycznie i radośnie. Do 2004 roku grupa już dawno przetrwała większość swoich rówieśników, a ich muzyka odzwierciedlała pewność siebie i dojrzałość, które zapewnił im status weterana. Ten status weterana z pewnością odegrał rolę w jednym z najwspanialszych występów, jakie grupa otrzymała do dziś — występie w nagrodzonej Grammy piosence Gorillaz „Feel Good Inc.”, która ukazała się rok później. Warto również zauważyć, że w 2014 roku grupa samodzielnie wydała projekt o nazwie Smell the DAISY, który zawierał przerobione teksty z całego ich katalogu w połączeniu z niewydanymi bitami Dilla. Ale w przypadku wydania kolejnego właściwego albumu, And the Anonymous Nobody, De La Soul zwróciłby się do swoich fanów z kampanią mającą na celu pozyskanie funduszy niezbędnych do sfinansowania projektu. Wydanie z 2016 roku zostało zebrane z ponad 200 godzin muzyki granej przez muzyków na żywo, z której następnie zsamplowano, aby stworzyć nowe bity, które grupa będzie mogła rymować. Muzycznie And the Anonymous Nobody jest bujny, kolorowy i ambitny.

„Genesis” przenosi nas do obszernej suity orkiestrowej, a Jill Scott wygłasza wykład o pasji, miłości i tym, co to znaczy trzymać się lub stracić jedno i drugie. To odpowiedni wstęp do albumu, który powstał jako dzieło miłości między grupą, jej współpracownikami i fanami bez ingerencji wytwórni. Gościnne występy 2 Chainz, Ushera, Davida Byrne’a, Roca Marciano, Little Dragon, Snoop Dogga, Estelle i innych pięknie łączą się z bogatą, dynamiczną produkcją albumu, czyniąc And The Anonymous Nobody jednym z najbardziej satysfakcjonujących muzycznie współczesnych wydawnictw, jakie otrzymaliśmy ze złotej ery rapu.

__

John Morrison jest pisarzem, DJ-em i twórcą sampli z Filadelfii.

Źródło